Z zasady jestem
przeciwna mówieniu ludziom o przyszłości i to z wielu względów. Po
pierwsze jakość wydarzenia, które ma mieć miejsce za dziesięć lat, może
być dla naszego klienta zupełnie inna niż dzisiaj. Na przykład rozwód z
partnerem, który zobaczymy w horoskopie, może być łaską, wolnością i
wybawieniem w czasie, kiedy nastąpi, podczas gdy podanie tej informacji
dzisiaj stanie się tragedią, ponieważ nasza klientka przeżywa na przykład
apogeum swoich uczuć. Poza tym może sobie ona zadać pytanie: po co
kontynuować ten związek, skoro i tak się rozpadnie? Czy nie lepiej poszukać
zawczasu innego partnera?
To nie tylko
problem samo spełniającej się przepowiedni, w której klient robi dokładnie to,
co "wywróżył" mu niedowarzony astrolog. To przede wszystkim zmarnowanie
niezwykle ważnych przeżyć. Nic nie dzieje się przypadkiem. W trakcie trwania
związku kobieta i mężczyzna doświadczają uczuć i sytuacji, które mają wzbogacać
ich dusze na drodze do Przeznaczenia. Rzucenie informacji o nietrwałości tego
układu, zaprzepaszcza szansę autentyczności przeżyć, niweczy to, co mogłoby
pięknego i budującego wydarzyć się w tym związku.
Może być całkiem
odwrotnie, kiedy przychodzi do nas człowiek zdecydowany odejść od żony, która
go zdradza, a my w horoskopie widzimy, że partnerka wkrótce na dobre pokłóci
się i rozstanie z kochankiem. Jako prognosta mogłabym przekazać mu tą
informację, aby wstrzymał się z rozwodem, bo wkrótce ona pokłóci się z
tamtym drugim. Jednak jako psycholog zasugerowałabym, aby nie spieszył się
z podjęciem decyzji, motywując to powagą zagadnienia. Wówczas przy szczęśliwym
finale klient wierzy, że żona wróciła do niego, bo doceniła jego osobiste
walory, a nie dlatego, że nie dogadała się z innym. Nie ma w tym zresztą
żadnego oszustwa, bo gdyby kobieta rzeczywiście wybrała kochanka, to nie
pomógłby żaden astrolog i rozstanie stałoby się faktem. Niemniej klient
poinformowany o niesnaskach między żoną a jej przyjacielem, do końca życia
zastanawiałby się: co by było, gdyby się nie pokłócili?
Pamiętajmy ponadto,
że przyszłość jest zawsze w ruchu. Może się zdarzyć, że trafimy na osobę, która
rozwija się intensywniej niż przeciętny człowiek. Przychodzi do nas zahukana
gospodyni domowa zmartwiona materialnymi niedostatkiem i prognozując jej
najbliższe dziesięć lat,
odnosimy je do jej codziennych kłopotów. Tymczasem 3 lata później spotyka ona
duchowego mistrza i spotkanie to działa tak piorunująco, że kobieta
wyjeżdża do Indii i resztę życia spędza jako medytująca buddyjska
mniszka, a egzystencjalne problemy (a także nasz horoskop) tyle ją obchodzą,
co zeszłoroczny śnieg. Co prawda wytrawny astrolog zobaczy w horoskopie
punkt spotkania z mistrzem i jego silny wpływ, ale jak głęboko wpływ ów
sięgnie nie można sprecyzować. Przecież ta kobieta może codziennie
medytować, przejść na wegetarianizm, uczęszczać raz w miesiącu na
spotkania z innymi buddystami, ale nadal pozostawać żoną i matką troszczącą
się o sytuację finansową rodziny. Horoskop jest mapą doświadczeń, z którymi
się stykamy, natomiast nie determinuje naszych decyzji. Gdyby było inaczej,
gdzież podziałaby się wolna wola człowieka?
Są wreszcie
ludzie twórczo zmagający się z własnym losem, ludzie których nazwałabym
"przekornymi". Znam przypadek kobiety, która na wieść o tym, że
długotrwały konflikt z partnerem zakończy się ostatecznie rozstaniem,
sygnalizowanym przez charakterystyczne tranzyty ciężkich planet, zdecydowała,
że nigdy do tego nie dopuści. Udzielona przez astrologa informacja sprawiła,
że obudził się w niej bojowy duch i wykorzystując wszystkie dostępne jej,
nierzadko niemoralne i upokarzające środki, postawiła na swoim. Małżeństwo
zostało uratowane, mąż nie odszedł. Nie wiem jednak czy będą żyli długo
i szczęśliwie, czy nie lepiej byłoby, gdyby pozwoliła, aby prąd zmian odświeżył
życie jej i jej męża. Kto wie czy nie byłoby lepiej gdyby pozwoliła mężowi
odejść, a sama związała się z innym głęboko ją kochającym człowiekiem,
który był biernym obserwatorem całej sytuacji. Nie wiem, w jaki sposób zapłaci
za metody którymi się posłużyła, aby osiągnąć cel. Wiem tylko, że
astrologiczna prognoza uruchomiła w niej potrzebę walki o coś, co jej
zdaniem było słuszne.
Pojawia się tu
nieuchronnie motyw astrologicznej etyki. Na ile mamy prawo ingerować w
ludzkie losy? O ile astropsycholog, pracujący jedynie z radixem jest wyłącznie
czymś w rodzaju katalizatora, ułatwiającego klientowi osobiste podjęcie
decyzji, w oparciu o uzyskane na podstawie horoskopu informacje o własnych możliwościach,
o tyle prognosta sugeruje, co nieuchronnie się zdarzy, częstokroć zmieniając
nastawienie klienta do istotnych spraw.
Przebogaty
warsztat technik predykcyjnych umożliwia nam (na przykład na podstawie ruchu
Księżyca) określenie z dokładnością do jednego dnia, kiedy panu X
złodziej wyjmie w tramwaju portfel z całą miesięczną wypłatą. Jaki sens
ma jednak ta informacja? Jeśli uprzedzony o tym wydarzeniu klient, nie
wyjdzie tego dnia z domu, może się zdarzyć, że niechcący strąci z półki
wazę wartą tyle, ile jego półroczne dochody. Nie chcę straszyć nikogo
nieuchronnością
wydarzeń, a jedynie bezsensem
uprzedzania ludzi o czekających ich doświadczeniach. Żadne wydarzenie nie jest
dziełem przypadku. Wszystkie są niezbędnym krokiem rozwoju na ścieżce poznania,
którą dusza sama sobie określiła schodząc na ziemię. Czy mamy prawo w to
ingerować?
Bogusława "Szarotka" Andrzejewska


Astropsychologia
Astrologia karmiczna
Prognoza
Etyka
Domy lunarne
Punkty astrologiczne
